O, bakłażany już są! – powiedział Tymcio patrząc przez okno na bażanty.

Menu & Search

Usypianie dziecka to magia. Nigdy wcześniej nie rzuca się tylu zaklęć.

usypianie dziecka jest jak magia

Najpierw wzięłam ją tak  (tutaj M. wykonuje poziome ruchy rękami), później tak, o (pionowe ruchy rękami), zaczęłam bujać, o tak (buja pustymi rękami w powietrzu), i gdy już czułam, że śpi to robiłam o tak, i wtedy gdy miałam już pewność, to ją odłożyłam do łóżeczka, robiąc jeszcze o tak (energiczne ruchy dłoni), powiedziałam ciii… i wyszłam, powiedziała po uśpieniu Olki, M. wykonując przy tym dziwną choreografię rodem z Czarodziejki z Księżyca; słuchałem z na wpół otwartymi ustami: musisz mnie tego nauczyć, powiedziałem, –  bo moje czary już nie działają…

Podział jest jasny i przez nikogo nie ustalany, w domu to ja odpowiadam za usypianie Olki, jednak gdy jest ciężko, albo padam na twarz wieczorem, do akcji wkracza M. Niechętnie jednak oddaję jej pola, lubię ten element rodzicielstwa choć czasami jednak go nienawidzę.

Początek jest zawsze przyjemny, Olka wtula się w moje ramiona, a ja śpiewam “myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć, zazieleni się, urośnie kilka drzew; niedojedzony chleb w ustach zdąży się rozpłynąć, a niedopity rum rozgrzeje jeszcze krew”. Repertuar zresztą mamy szerszy, od Raz Dwa Trzy “Pod niebem”, poprzez Mirka Czyżykiewicza “Wiersz dla malarza Dudy Gracza”, “Kołysankę dla Okruszka” Osieckiej, hymn Szkoły Podstawowej nr 3 w Biłgoraju po piosenki, które znam z czasów pierwszej komunii.

Chodzimy po pokoju i śpiewamy, jednak z każdą kolejną minutą, coraz więcej jest zaklęć wypowiadanych ściszonym głosem, od tych najprostszych (śpiiij…) po mistyczne (śpiiiij już, na Boga!) i rozpaczliwe (śpiiiij i pozwól nam spać!), a oddech staje się coraz szybszy, w plecach czuć mrowienie, i gdy śpiewam o tym, że “zima kiedyś musi minąć”, to mam już na myśli tę szekspirowską “zimę naszej goryczy”, którą doświadczam w tej chwili, wiedząc jednak, że to porównanie nietrafione, przesadne, ale nosząc od kilkudziesięciu minut dziecko na rękach trudno o bardziej wyważone myśli.

Czasem jednak Olka pada szybko, jedna piosenka, jeden wiersz wystarcza i można ją odłożyć. Niestety nie nauczyliśmy jej jeszcze zasypiania w swoim łóżeczku. Gdy nie daje nam się uśpić mówię M., że to już koniec, że dość tego, że są przecież metody różne, 3-5-7 i pewnie kilka innych jeszcze i że od jutra wszystko będzie inaczej. Jutro jednak nigdy nie jest inaczej. Biorę Olkę na ręce i śpiewam: “myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć, zazieleni się, urośnie kilka drzew; niedojedzony chleb w ustach zdąży się rozpłynąć, a niedopity rum rozgrzeje jeszcze krew

Te kilkadziesiąt minut z dzieckiem na rękach są małym wycinkiem rzeczywistości rodziców, w którym jak w soczewce skupia się cała paleta przeżywanych uczuć, a sam proces usypiania dobrze odzwierciedla dolę rodzica, poprzeplatanej chwilami radości, a czasem nadziei, że jakiś pies sąsiada się napatoczy pod nogi, aby go kopnąć w dupę, tak tylko dla rozładowania emocji. Niestety, sąsiedzi nie mają psa, a ja nie kopię zwierząt.

Autor zdjęcia

  • Oj tak. Usypianie dzieciarni daje w kość. I żeby jeszcze znaleźć idealny patent na wlasne dziecko. Tak łatwo nie jest – matka musi usypiać w inny sposób niż ojciec. Jak próbuję patentów ojcowych – nie działa. Gdzie sens, gdzie logika?

  • Patrycja

    Ja jestem w tej grupie rodziców, która nie usypia i nigdy nie usypiała. Jakoś zupełnie naturalnie wyszło nam, że Młody zasypia sam, w swoim łóżeczku, od początku. Od początku też nie lubił spać z nami w łóżku (czego czasami żałujemy). Leżenie u nas w łóżku kojarzyło mu się tylko i wyłącznie z zabawą, a w chwili maksymalnego zmęczenia potrafił wskazać na swoje łóżeczko i wypowiedzieć magiczne „tam” (rzadko jednak wskazuje sam, zazwyczaj to my musimy wybrać moment, uciąć zabawę i położyć go w jego łóżku). Odłożony zasypia. Nasz wieczorny rytuał sprowadza się więc do czytania bajki, którą wybierze. Zazwyczaj jeszcze, aby przeciągnąć w czasie moment odłożenia do łóżeczka, wymyśla mniej lub bardziej dziwne zabawy, jak skakanie po łóżku, robienie przewrotów (a raczej próby ich robienia), chowanie się pod kołdrą itp. Zasypia, a my mamy wolne, tak ok. 21 – 21.30.

    • Świetna sprawa, są takie wieczory, że pewnie wiele byśmy za to oddali, zwłaszcza gdy jesteśmy zmęczeni. Olka gdy czasami śpi z nami w łóżku potrafi piętką mi w oko przypieprzyć :)

  • Gabriela Wiśniewska

    Konrad, a nie próbowałeś sie z nią położyć w łożku, przeczytać jej bajkę i zgasić światło i stwierdzić ze idZiemy spac, usypiamy i już nie rozmawiamy? Ja tak nauczyłam swojego starszego odkąd zaczął sie interesować książkami, czyli jakmial tak z 1,5 roku :) naprawdę działa tylko trzeba sie nie odzywać i ucinać każda próbę rozmowy, śpimy i koniec, a jak usnie to przenosimy do lozecKa :)

    • od czasu napisania notki dużo się zmieniło, młoda zasypia własnie tak, jak zaproponowałaś 😉 nie zawsze jest książka, czasem tata opowiada o tym, co ją wżyciu czeka.

Type your search keyword, and press enter to search