O, bakłażany już są! – powiedział Tymcio patrząc przez okno na bażanty.

Menu & Search

5 powodów dla których wolałem mieć córkę niż syna

5powodowcorka

Na palcach jednej ręki policzę przypadki, gdy ktoś mnie pytał czy wolałbym syna czy córkę, a jeżeli pytał to niemal zawsze była to kobieta. Nie mniej na palcach drugiej ręki mogę policzyć przypadki, gdy słyszałem, że jakiś mężczyzna wolałby mieć córkę niż syna. Z kolej przypadków w których mężczyzna wolałby mieć syna bardziej niż córkę mogę wymienić kilka, choć nie tak znów wiele. Wsłuchując się w rozmowy kobiet i mężczyzn mam wrażenie, że kobiety znacznie częściej określają swoje preferencje niż mężczyźni, są poza tym błędnie przekonane o tym, że mężczyźni zawsze wolą mieć syna niż córkę.

Gdy spodziewaliśmy się dziecka, a nawet wcześniej, byłem pewien, że będziemy mieli córkę i chyba nawet chciałem aby tak było. Powodów jest kilka:

  1. Wolę córeczki tatusia, niż syneczków mamusi

Nie od wczoraj wiadomo, że oba te powszechne powiedzenia mają inne zabarwienie emocjonalne. O ile ‘córeczka tatusia’ jest raczej powiedzeniem pozytywnym to ‘synek mamusi’ zyskał raczej zabarwienie neutralne lub negatywne. Obawiając się, że M., może zawrócić w głowie synkowi, wolałem zawrócić w głowie córeczce.

  1. Więź z córką jest głębsza

Zawsze mi się wydawało, że o ile więź z synem to świetna sprawa, bo wiecie, można pograć w piłkę, zbudować iglo i wyjść razem na mecz, to jednak więź z córką jest głębsza i dla mężczyzny bardziej konstruktywna, wydobywająca z niego większe pokłady empatii, ciepła i zwykłej dobroci. Na razie moje podejrzenia się sprawdzają (choć nie mam punktu odniesienia).

  1. Rozmowa z chłopakiem córki

Oczywiście, było już o tym na blogu, gdy spodziewasz się córki to połowa znajomych ostrzega, że będziesz musiał pilnować całego osiedla. Wszystko to prawda, jednak jest coś we mnie, co mówi, że będę miał niezły ubaw rozmawiając z adoratorami córki. O ile będą w porządku.

  1. Poprowadzenie córki do ołtarza

Poważnie, to jedna z takich scen, która zawsze mi się podobała we wszystkich tych kolorowych filmach. Jest to nie tylko symboliczne ale głęboko emocjonalne. Myśl o poprowadzeniu syna do ołtarza wzbudza we mnie zupełnie inne emocje.

  1. Podziw na placu zabawach

Wydawało mi się, że widok przystojnego taty opiekującego się córeczką na placu zabaw robi niezwykle dobre wrażenie na obecnych tam kobietach. No cóż, nic tak nie działa na ego mężczyzny jak podziw kobiet.

Słowem wyjaśnienia

To nie ma dla mnie znaczenia, byłem pewien, że będziemy mieli córkę bo wynikało to z prostej obserwacji, w mojej rodzinie przeważnie pierwsze rodziły się dziewczynki. W związku z tym byłem nastawiony bardziej na to, że to będzie córka a nie syn. Gdyby jednak było na odwrót, to nic by się nie zmieniło, byłbym tak samo szczęśliwy i mógłbym napisać identyczny tekst z innymi tylko powodami.

Syn czy córka

Płeć pewnie ma znaczenie, gdyby nie miała, nikt by o niej nie rozmawiał. Nie znam badań, które by to potwierdzały, przekonany jednak jestem, że ilość mężczyzn, którzy jasno określają, że woleliby mieć syna niż córkę w Polsce maleje. Z jednej strony wyniesione z zamierzchłych czasów przekonania i potrzeba kontynuacji rodowego nazwiska zanikają, z drugiej pozycja kobiet w społeczeństwie stale się umacnia. To ostatnie ma znaczenie w kontekście przekonania, że syn lepiej poradzi sobie w życiu niż córka, a na takie właśnie powody natrafiałem w sieci szukając powodów, dla których mężczyzna woli mieć syna niż córkę.

To było moje marzenie, być ojcem. Nie wiem czy zaczęło się to po tym jak obejrzałem Hook z Dustinem Hoffmanem i Robinem Williamsem, jednak mniej więcej od tego czasu dzieliłem to marzenie z Piotrusiem Panem i nie zastanawiałem się, czy to powinien być chłopiec czy dziewczynka.

  • Hércules Poirot

    Pewność na temat tego, czy będziemy mieli córkę, czy syna kojarzy mi się z koncertem pobożnych życzeń. Argumentacja historyczna, według której w mojej rodzinie z reguły jako pierwsze rodziły się córki, nie bierze (chyba?) pod uwagę linii genealogicznej partnerki? Czy w przypadku rodziny M. również jako pierwsze rodzą się córki? Jeśli nie, to w takim razie można mówić o samospełniającym się proroctwie. „Myśl o poprowadzeniu syna do ołtarza wzbudza we mnie zupełnie inne emocje” – czy autor podzieli się z nami jakie to są te „zupełnie inne emocje”? Można wnioskować, że chodzi o emocje o konotacji negatywnej? Względem syna w ogóle czy w innym wymiarze?

    • Monsieur Poirot, postaram się po kolei, żeby nic nie umknęło. Pisząc o pewności, którą Pan nazywa koncertem pobożnych życzeń, nie miałem na myśli pewności powodującej, że postawiłbym orzechy przeciwko kamieniom, taka pewność jest umowna, nie spodziewałem się, że ktoś weźmie na serio moje słowa. Z drugiej strony M. jest najstarsza z rodzeństwa, tak jak jej mama. Nie mniej to zawsze loteria, zgadza się. Samospełniające się proroctwo, proszę Pana tutaj nie ma nic do rzeczy, bo nawet intensywnie o tym myśląc i będąc przekonanym, że nie może być inaczej to w żaden sposób nie możemy wpłynąć na to czy będzie to córka czy chłopiec. Myśl o poprowadzeniu syna do ołtarza nie jest negatywna, raczej mnie bawi, w każdym wymiarze jaki przychodzi mi do głowy :)

  • Moim zdaniem, tak jak prawdziwy „synek mamusi” wyrasta na nieporadnego życiowo mężczyznę, tak i „córeczka tatusia” wyrasta na zależną od mężczyzn kobietę. Ani jedna, ani druga skrajność nie jest dobra (nie odnoszę się tu do „pieszczotliwych określeń”, których używa się potocznie, ale do psychologicznych zjawisk, które się obserwuje).

    • Już miałem napisać, że się zgadzam ale się jeszcze raz zastanowiłem i wyszło mi, że się zgadzam z małym ‚ale’: córeczki tatusia nie wyrastają na zależnych od mężczyzn częściej, niż córeczki, które w ojcem nie łączyła więź dojrzałą i emocjonalna – w USA mówią na to daddy issues.

      • no tak, ale nie to porównanie powinno być dla rodzica istotne (po co masz się porównywać do niedojrzałych emocjonalnie ojców = równać w dół?) tylko fakt, że rozpieszczenie i trzymanie pod kloszem swojej córeczki (jako jedne z kilku elementów robienia z córki „córeczki tatusia”) odbije się na jej dorosłym życiu. Nie ważne, czy wyrastają częściej, czy rzadziej od kogoś tam- ważne, że w ogóle to się dzieje, a można temu zapobiec. O to mi chodziło. :)

        • :) no tak, w tym sensie jest to ok, w tekście myślałem raczej o zdrowym i pieszczotliwym znaczeniu.

          • jak byłam mała, zawsze powtarzałam, że mnie urodził tata, a siostrę mama (taka była moja ówczesna świadomość anatomii człowieka 😉 ) i zawsze byłam córunią tatusia, jednak nigdy nie byłam przez niego trzymana pod złotym kloszem, to on mnie puszczał na koncerty poza miastem, na biwaki z kolegami, czy wycieczki, na które mama nie chciała pozwolić, w nim miałam, i mam, prawdziwego sojusznika i przyjaciela. A wyrosłam na silną i niezależną kobietę, wszystko zależy od ojca i jego podejścia do córki i kwestii wychowania

          • Ten komentarz jest ogromnym komplementem dla Twojego ojca :)

  • Matko Zabawko

    Tak jak piszesz. Mało jest tatusiów co oczekują córeczki, większość z nich chce syna. Nawet mój tak mówił „syn, syn, syn” A tu proszę, miłe zaskoczenie.

  • a w rodzinie mego męża (trzech braci) i wszyscy od początku chcieli mieć córki, mówiąc do brzucha, gdy jeszcze nie znali płci, zawsze zwracali się per Ona :) mój mąż z tej okazji, że urodziła mu się córka kupił sobie… wiatrówkę!!! Po co pytam, no wiesz, na potencjalnych kawalerów 😉 i tak stoi, a on wyrabia sobie alibi. Lubię patrzeć, jak Iga bawi się z tatą, są to zupełnie inne rozmowy czy zabawy niż ze mną, fajny tata, to prawdziwy skarb!!!

    • Jaką wiatrówkę poleca?

      • Konrad, psa sobie kupcie, najlepiej owczarka niemieckiego ^^

        • A wiesz, że zawsze chciałem mieć owczarka niemieckiego. Oprócz owczarka kaukaskiego to mój ulubiony owczarek.

    • Matko, mój ojciec też ma wiatrówkę, ale na szczęście pojawiła się w domu już po przedstawieniu im obecnego absztyfikanta. Teraz urządzają sobie we dwójkę zawody, kto pierwszy zestrzeli puszkę. Ojciec wygrywa, wiadomo, wszak był w wojsku, w przeciwieństwie do mojego chłopa.

      • Co to za wiatrówka?

        • A zapytam go, on ją wytrzasnął z jakiejś skądowni, miejsca znanego tylko starym trollom.

  • Patrycja

    Coś jest na rzeczy :) ja z kolei od początku czułam, że będziemy mieli syna (zawsze tez wydawało mi sie, ze w świecie chłopca odnajdę sie łatwiej) :) mąż, z przyczyn wskazanych w pkt 2 Twojej listy, gdzieś po cichu marzył o córce. Relacje ojca z synem są często (niestety) infantylizowane, właśnie do wspólnego kopania piłki i mimo wszystko – mogą być trudniejsze (wielu mężczyzn, którzy teraz stają sie ojcami, było wychowywanych w innych warunkach, niz sami chcieliby dac swoim synom, choćby w zakresie okazywania uczuć, a brak wzorców raczej utrudnia tu zadanie; a wiadomo, na samym kopaniu piłki silnej relacji sie nie zbuduje).

    Z moich rozmów i obserwacji wynika, że płeć pierwszego dziecka nie ma dla większości znaczenia (mało kto, z znanych mi, deklarował z góry chęć posiadania tylko jednego potomka, choć czasami po trudach z tym pierwszym pogląd sie zmienia ;-)). Przy kolejnym, badaniu usg, które ma potwierdzić płeć, towarzyszy już troche większy stres (tak mówią) 😉

    • Mogę zapewnić, że u moich znajomych jest podobnie, przy drugiem wprost artykułują swoje oczekiwania jednocześnie wydaje mi się, i badania to potwierdzają, mężczyźni częściej mówią o drugim mając już jedno dziecko, niż kobiety. Kobiety o ile przed pierwszym często mówią o kilku, to po porodzie zmieniają im się preferencje :).

      Też mi się wydaje, że ludzie, że relacje z synem przez wielu są, jakby to powiedzieć, nie do końca dojrzałe emocjonalnie, bo z jednej strony oczywiście jest wspólnie spędzany czas na różnych tzw. męskich aktywnościach, z drugiej więź emocjonalna. Chyba nie wystarczy być bohaterem w oczach syna :)

      • Gabriela Wiśniewska

        A ja przy pierwszym chciałam dziewczynkę, jakby mi sie udało, to drugie było zupełnie obojętne :) ale ze sie przy obu nie udało, to cóż… Moich chłopaków tez kocham, ale tęsknie za dziewczynka

        • I co zrobisz z tą tęsknotą?

          • Gabriela Wiśniewska

            Nic, dwoje dzieci, to już wystarczajaco. Tzn. może byśmy sie zdecydowali na trzecie, ale wtedy już nie wiem ile byśmy musieli czekać zeby nam dali kredyt na mieszkanie, i międzyczasie cały czas płacić komuś… Jedno albo drugie, a czasami moje dzieci naprawdę zniechęcają mnie do kolejnego 😉 może któryś z moich braci bedzie miał córeczkę i będę najlepsza ciocia, to nie to samo, ale zawsze cos… Ehh no pożyjemy – zobaczymy :)

  • Gabriela Wiśniewska

    Mnie tata prowadził do ołtarza :) bardzo fajne uczucie i nigdy na żadnym weselu sie z tym nie spotkałam, zawsze to narzeczeni kroczyli do ołtarza, a ja chciałam tak po „amerykańsku” jak to ksiądz określił 😉 natomiast strasznie ci zazdroszczę coreczki! Kocham moich chłopaków, ale co ja bym dała zeby mieć dziewczynkę…

    • świetnie Cię rozumiem, ten amerykański styl też mi się bardzo podoba. a chłopaki są bardzo ok :)

  • Dla nas płeć dziecka była na tyle nieistotna, że postanowiliśmy się nie dowiadywać – niespodzianka przy porodzie bezcenna! Jak byłam w ciąży to mówiliśmy do brzucha ‚Dzidzia’, więc Milla przez pierwszy miesiąc swego życia była częściej Dzidzią niż Millą.

  • katarzyna Mizanowska

    Tacy mężczyźni co nie chcą mieć córki a mają nie zasługują na nic w życiu . negoistycznea prawa do dzieci i by byc przy stole rodzinnym dna życiowe. Kiedyś dla mnie płeć nie miała znaczenia chciałam mieć 3-4 dzieci aby były zdrowe zarówno córkę i syna bym wykształciła i pomogła finansowo. ale jak co raz bardziej szmacil mnie ojciec teraz planuje miec dziecko późno lub wcale. i tez moge powiedziec ze wolę corke bo syn dla mnie to tylko facet .wciaz Większość facetów nie nadaje się do roli ojca zero wartości ,brak szacunku -wymagaja a są brudasami niedbaja o siebie ani o uczucia ,wola kasę przepic; wydać na prostytutki jak dziecku dac na szkole ,czy zapisać na sport .ilu facetów ze starego pokolenia to prezentujący niski poziom życia tzw. katolicy .zawsze można wymieniać plusy i minusy mając córkę czy syna i fajnie to w tym artykule przekazane .dziś masz 3 córki za kilka lat 4 wnuków a przez ten czas wychowaj je i przekaz wartości ciesz sie sukcesami dziecka to takie trudne ???nic dziwnego że wiele dziewczynek grace piłkę nozna ,boks trenuje dziś zamiast tańczyć ,śpiewać czy gotować skoro sfrustrowany ojciec na siłę z córki robi syna .

Type your search keyword, and press enter to search