Świat jest pełen zakrętów, w które źle wchodzimy, a świat rodziców jest jakby tych zakrętów pełniejszy. Wczoraj nasz Tymcio boleśnie przekonał się o tym, o czym jego starsza siostra wie od dawna, że rodzice dzielą się na tych, którzy choć raz uderzyli główka dziecka o framugę drzwi, i na …kłamców.

Menu & Search

Być może żyjesz z najwspanialszą osobą na świecie

fathersday_zyjesz_z_najwspanialsza_osoba

„We wczesnym okresie życia ludzie dzielą zasadniczo na tych, którzy już uprawiali seks, i tych, którzy go nie uprawiali. Później – na tych, którzy zaznali miłości, i tych, którzy jej nie zaznali. Jeszcze później – przynajmniej o ile mamy szczęście (lub, z drugiej strony, nieszczęście) – dzielimy się na tych, którzy przetrwali żal, i tych, którzy go nie przetrwali. Te podziały są kategoryczne, to zwrotniki, które przekraczamy.”

Powyższe słowa Juliana Barnes’a mówią o żalu po śmierci drugiej osoby. Jest jednak jeszcze inny żal, ten codzienny, często niezauważalny dla nikogo spoza naszego związku, albo więcej nawet – dla nikogo oprócz nas samych. Niewiele rzeczy tak zatruwa związek. Często nasz żal, to suma wszystkich małych żalów, drobnych i błahych,  które kolekcjonujemy przez lata i tłumimy je w sobie odkładając na półkę żalów niewypowiedzianych.

Znam osoby, które przepełnia żal, do małżonka, do rodziców, do przełożonego. Napawają się często tym żalem i swoimi krzywdami, i jedyną rzeczą, którą dzięki temu dostają, jest tylko więcej żalu i poczucia krzywdy. Tylko i aż tyle. Żal w którymś momencie przysłonił im cześć tego, co ich otacza i pozostali już tak na wpół widzący – widzący tylko złe strony.

Z żalem jest tak, że najlepiej jest go porzucić. W.H. Auden napisał w jednym z wierszy: A wielki strach przed sobą pędź, a żal pozostaw za sobą. Innymi słowy: staw czoła temu, czego się boisz, popatrz strachowi w oczy, a żal – porzuć. Po prostu.

To ciekawe ćwiczenie – na krótki czas zapomnieć o całym żalu (za wszystkie przewinienie, większe i mniejsze, za wszystkie straty i rozczarowania) i spojrzeć na swój związek przez pryzmat tylko pozytywnych emocji, doświadczeń, korzyści i wszystkiego tego, co kochamy w drugiej osobie, przejrzeć przy tym na spokojnie stare zdjęcia, spisać wspomnienia wspólnych i szczęśliwych chwil, przeczytać listy miłosne z początków znajomości.  To ćwiczenie oczyszcza i wprowadza równowagę. Nic wielkiego, a efekt może być budujący, gdy okaże się, że żyjemy z najwspanialszą osobą na świecie.

 Grafika [1]

  • Na pewno najlepiej jest nie pielęgnować w sobie żalu i wspomnień, ale też trzeba się nauczyć otwierać usta i rozmawiać ze sobą. Ileż razy miałam o coś pretensje, czy to do M. czy do przyjaciół a w rozmowie okazywało się, że albo ja coś źle zrozumiałam, zinterpretowałam albo druga strona nie wiedziała, jak można odebrać jej opinię/zachowanie. Szybkie przepraszam załatwiło sprawę i oczyściło atmosferę.

    • Trafna uwaga. W tekście wspominam o „żalach niewypowiedzianych” bo własnie te są najgorsze. Należy o nich mówić i te rozmowy nie odkładać na później, i to jest jedna z rzeczy, której sam się uczę. Rozmawianie, rzeczowe i wyważone, o trudnościach to cecha udanych związków. Brak rozmów prowadzi to wyładowywania się w najmniej spodziewanych momentach i często przybiera to formę przejęzyczenie. Znasz to? 😉 https://www.youtube.com/watch?v=fq02r-M-D8I

      • Hehe, nie znałam. Swoją drogą podczas sprzeczki człowiekowi zaraz przypominają się inne historie i je wywleka, choć z tematem mają mało wspólnego 😉

        • Ależ oczywiście! Te inne historie pomięta z reguły tylko jedna strona, więc druga nie jest w stanie nawet się odnieść, a często wynikają one właśnie z takich nieporozumień, o których napisałaś w komentarzu. Mój sąsiad kiedyś, mając już 70 lat na karku, patrząc przez płot na odległe pola powiedział ze złością, że miał obiecanych w posagu kilka morg ziemi pod lasem, ale go, cholera, oszukali. To dopiero jest żal, po 50 latach! :)

          • Tak mi się przypomniało, a pasuje jak ulał :)
            Kłótnia z kobietą jest jak koncert.
            Najpierw nowości, po czym wracamy do największych przebojów

            Chociaż, że to niby tylko z kobietą tak, to oczywiście gruba przesada 😉

          • Świetne porównanie! :) Tyle, że kobieta może bisować godzinami bez żadnej zachęty 😉

  • Aga z www.makeonewish.pl

    masz słuszność. czasami nie tylko trzeba wybaczyć ale i zapomnieć. zamknąć jakieś sprawy i do nich nie wracać. zacząć od nowa. tabula rasa. ja na szczęście na razie nie musiałam nic poważnego wybaczać. nie czuję żalu, o nic. i jestem z tego powodu mega szczesliwa.

  • Czasem zapomnienie o tym żalu to o wiele cięższe ćwiczenie niż codzienne ćwiczenie ABSów ;), nad ktorymi krzyczymy, że już nie damy rady. Psychika tez krzyczy. Ale ćwiczyć trzeba. zapominać, wybaczać, i uczyć się żyć tylko z pozytywnymi emocjami. to najtrudniejsze ćwiczenie ze wszystkich. Ale efekty widać bardziej niż nam się wydaje.

    • Wszystko ma jakąś dozę trudności, napisanie tego tekstu też nie było takie łatwe :) Czasem by coś zapomnieć, potrzebne życie całe, jak pisał pewien poeta.

  • Ostatnio wykształcam sobie ten styl życia. Coś cudownego. Polecam, Patrycja G.

  • Zamiast pamiętać, lepiej rozmawiać o wszytskim co nas boli i dręczy. Z doświadczenia wiem, że to pomaga….A taki niewyjaśniony żal na zawsze zostaje w naszych sercach. Piekny teks btw.

    • To prawda, warto rozmawiać i niczego nie zostawiać niewypowiedzianym.

  • Często żal powoduje frustrację, frustracja prowadzi do kłótni a kłótnie, to najczęściej chęć zwrócenia na siebie uwagi. A przecież nic tak nie zwraca czyjeś uwagi, jak uśmiech i pozytywne działania. Pozdrawiam

Type your search keyword, and press enter to search