Świat jest pełen zakrętów, w które źle wchodzimy, a świat rodziców jest jakby tych zakrętów pełniejszy. Wczoraj nasz Tymcio boleśnie przekonał się o tym, o czym jego starsza siostra wie od dawna, że rodzice dzielą się na tych, którzy choć raz uderzyli główka dziecka o framugę drzwi, i na …kłamców.

Menu & Search

Konkurs: Rola bliskości w byciu prawdziwym tatą czyli „Przytulenie ma znaczenie”

przytulenie ma znaczenie

Olka jest moim oczkiem w głowie. Gdy wróciłem, po dwóch dniach bycia poza domem, Ola już spała. Położyłem się obok. Odwróciła się do mnie i nagle otworzyła oczy. Zamrugała kilka razy i odwróciła się do M. Mamo, tatuś. – powiedziała cicho. Tak, jest tatuś – potwierdziła M. Zasnęła, a ja byłem szczęśliwy, że mogliśmy się zobaczyć. Gdy innym razem leżałem chory w łóżku zaglądała do mnie pytając: Tatuś, jak brzuszek? Następnie szybko podbiegała, przytulała się mocno na dwie sekundy i uciekała z pokoju wiedząc, że jestem chory i nie może tutaj przebywać (przeziębienie, ale dla Olki każda choroba sprowadza się do bólu brzuszka). Nie potrafiliśmy zapobiec jej krótkim wizytom. Jest wspaniała pod każdym względem.

Staram się być dobrym tatą dla niej, dobrym według własnego wyobrażenia o roli dobrego ojca i własnego sumienia. Przede wszystkim staram się aby łączyła nas więź, którą tylko z własnym dzieckiem można zbudować. Do tego potrzebny jest czas, dużo wspólnego czasu. Wychowywanie córki w moim odczuciu jest najbardziej męskim zajęciem w życiu ojca.

Co jakiś czas wpadam na stereotypy dotyczące prawdziwych mężczyzn (których już ponoć nie ma), więc razem z Olką (brawa dla Olki) i M. w roli operatora kamery, (brawa dla M!) przygotowaliśmy krótki film o tym, o tym jak się ma stereotyp prawdziwego mężczyzny do prawdziwego taty (proszę o oglądanie z przymrużeniem oka).

Dzisiaj oficjalnie włączamy się z Olką w ogólnopolską akcję „Przytulenie ma znaczenie” (nieoficjalnie wspieramy ją od…

Posted by fathersday.pl on 9 lipca 2015

 

UWAGA KONKURS!

Razem z marką Oilatum Baby, autorem ogólnopolskiej kampanii społecznej “Przytulenie ma znaczenie”, która ma na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na rolę bliskości w procesie wychowawczym, przygotowaliśmy dla Was konkurs. Wystarczy, że w komentarzu do tego postu lub postu na fanpage’u opiszecie najzabawniejszą historię z użyciem kosmetyków dzieci. Jestem pewny, że każdy rodzic taką ma :) Na autorów/ek dziesięciu najciekawszych wpisów czekają nagrody w postaci całych zestawów (4 sztuki w zestawie) kosmetyków Oilatum Baby Łagodna Ochrona. Na Wasze odpowiedzi czekamy do czwartku 16 lipca (włącznie). 

Ten film jak i sam wpis powstał we współpracy z Oilatum Baby, marką którą znam od pierwszych tygodni życia Olki, i na własnej skórze (tak, podkradamy Olce kosmetyki, dosyć często nawet) mogłem się przekonać, że ich produkty do pielęgnacji i ochrony skóry są po prostu świetne. 

Uroczyście podaję listę zwycięzców konkursu na najzabawniejsze historie z udziałem kosmetyków dzieci! Zwycięzców proszę przesłanie mi e-maila (konrad@fathersday.pl) z adresem, na który wyślemy nagrody od Oilatum Baby.

Lista zwycięzców:

Patrzcja Gogowska
Izabela Kurzątkowska
Agnieszka Król
Krzysztof Sróżyk
Gosia
Mili
Ula Giżycka
Michalina Idczak
Maluch w domu
Rodzina w praktyce

Wszystkim nagrodzonym oraz tym, którzy tym razem nie wygrali dziękuję za udział i zapraszam do śledzenia bloga.

Trzymajcie się! Konrad

  • Na razie nie mam pomysłu na historię konkursową, ale chciałem ci pogratulować umiejętności reżysersko – operatorskich. I jeśli dobrze widzę, a noszę okulary :-), to wydaje mi się, że M. radzi sobie dużo lepiej po drugiej stronie kamery niż ty :-) Chyba, że to Sławomir Idziak ci pomaga :-)

    • Idziak mógłby u M. terminować :) Dodam poza tym, że zdolności aktorskie Olka ma własnie po mamie, szkoda tylko że jeszcze nie było możliwości pokazania tego na blogu. Ja sprawdzam się tylko w montażu :)

  • Emolienty – który rodzic ich nie zna 😉 To bardzo dobrze, że można pielęgnować tak delikatną skórę, jak skóra dziecka. Jako „prawdziwy facet” wziąłem na siebie kąpanie co wieczór moich synów i to od pierwszego dnia w domu. Dziś ich tylko pilnuję, by dobrze umyli uszy 😉 , ale to wciąż moje zadanie. Przyjemnie się patrzy na Ciebie i Olkę. Cieszę się też, że coraz więcej widzę zaangażowanych i przytulających swoje dzieci Ojców. To dobrze. Ja nie rozumie, co złego jest w przytulaniu i słowach „Kocham Cię Tato” w miejscu publicznym. Dla mnie to normalne i tyle. Co do śmiesznej historyjki z kosmetykami – tak więc ja pilnuję mycia chłopaków, ale smaruje ich już mama. A dlaczego? Gdyby ich spytać, to usłyszysz – „Mama lepiej smaruje…” Może nie zastanawiajmy się o co chodzi – w końcu to tylko dzieci i mówią wprost to co myślą 😉

    • „Mama lepiej smaruje…” – rewelacja :) Też angażowałem się w kąpiele Olki od samego początku, to ważne jest aby od razy znaleźć sobie własną przestrzeń w relacjach z dzieckiem, tworzyć jakieś wspólne rytuały – później to wchodzi w krew.

  • Maluch w domu

    Dzieci także potrzebują czułości od ojców. Kiedyś tatusiowie się wstydzili okazywać uczucia, a teraz to już jest na porządku dziennym – i dobrze. A co do najzabawniejszej historii – wtedy nie była ona dla mnie taka zabawna. Zawsze odkładałam kosmetyki do przybornika w łóżeczku, żeby były pod ręką, moją ręką… Moje dzieci nieszczególnie interesowały się zawartością górnych kieszonek, z których jak myślałam i tak niczego by nie zdołały sięgnąć, a nawet jeśli to przecież były i tak zakręcone. Tak więc mój młody sięgnął sobie butelkę z balsamem, a córka nieco starsza pomogła mu w użytkowaniu. Pewnie musieli usiąść najpierw na łóżku i zacząć wzajemną pielęgnację. Młody wyglądał jakby miał zamiar się cały ogolić – takie było moje pierwsze skojarzenie, bo grubą warstwę białego balsamu (niczym piankę do golenia) miał wszędzie: na włosach, na buzi (w buzi też – chyba mu zasmakowało, bo nie wyglądał na zniesmaczonego), na rączkach, nogach i bodziaku. Jego siostra wyglądała odrobinę lepiej, ponieważ braciszek tak dobrze sobie nie radził. Narzuta była w plamy, jak krowa, tylko nie w czarne a białe, ale to im nie wystarczyło. Ręce trzeba było wytrzeć w firankę, która dzień wcześniej była świeżo wyprana. A ślady w dwóch pokojach (tłuste i śliskie)… niczym przy zabawie w detektywa, pozwoliły mi złapać winnych. Oni mieli radochę, a moja szczęka odbijała się od podłogi – miałam ochotę wyć do księżyca. I to prawda, że gdy dzieci są za cicho to zły znak i trzeba natychmiast reagować. Mój mąż skwitował to następująco: „Przynajmniej są dobrze nawilżeni i ładnie pachną, a podłodze dodatkowa pielęgnacja też się przyda”…

  • bajeczkadlasyneczka

    Co do śmiesznej historii dotyczącej kosmetyków – mój starszy syn w wieku ok. 2,5 lat mial straszną obsesję na punkcie moich kosmetyków, w tym kolorowych. Kiedy tylko przyuważył, że wklepuję jakiś balsam czy krem, natychmiast domagał się jego aplikacji, a z biegiem czasu upierał się, że będzie aplikował je sam. Dawaliśmy mu więc jakieś „niegroźne” wersje dorosłych kosmetyków, a on smarował się jak nie przymierzając rosyjska babuszka, grubą warstwą, tak żeby aż świeciło. Przeważnie trzeba było część ścierać:-) Jak przyuważył, że mam pomalowane paznokcie, natychmiast był ryk – on też chciał mieć „kolorowe” paznokcie. W tej kwestii nie byliśmy (oczywiście) już tak tolerancyjni. Za to raz uległam przy szmince – pomalowałam mu usta bezbarwną pomadką. O dziwo w ogóle nie zauważył, że efekt jest inny niż u mamy. Chodził dumny jak paw. Co ciekawe, kiedy mąż przez przypadek czymś dotknął jego ust, natychmiast pobiegł do lustra i „zauważył”, że wszystko jest już starte :-)
    W ramach epilogu dodam, że ta faza jego życia bezpowrotnie przeminęła wraz z pójściem do przedszkola. Teraz jak potrzebujemy coś mu zaaplikować (miewa problemy z alergiami skórnymi) od razu pyta czy to aby nie „dziewczyńskie”.

    • Chyba powoli sami zaczynamy wchodzić w ten etap życia naszej Olki :)

  • Matko Zabawko

    Film Wam się udał. Pogratulować M.takich zdolności 😉

  • Moja miesięczna córcia miała właśnie mieć naoliwianą skórę, po rozebraniu jej zrobiła na pościel mega kupkę, korzystając z chwili naszego przerażenia zwymiotowała też mleko, a gdy żona wzięła ją na ręce żeby jakoś to wszystko ogarnąć, zrobila na nią siusiu. I tak szczęśliwa szybko zasnęła :) a nam pozostało tylko się śmiać i wszystko posprzątać :)

    • Wreszcie historia z kupą! Już myślałem, że się nie doczekam. Dzięki, Mateusz :)

  • Klaudia Skurzok

    U nas kochany tatus nasmarowal po kapieli synusia emulsja oilatum baby myslac ze to oliwka. Na szczescie zorientowal sie na czas i zapytal mnie dlsczego ta oliwka sie tak dziwnie wciera :) totez wytlumaczylam mu powod i wskazalam co do czego sluzy 😀

  • Aga z www.makeonewish.pl

    cudowny film, wzruszający i taki WASZ :) nie sposób Was nie lubić i nie cenić

  • Konrad, tak jak pisałam na fejsie filmik jest przepiękny, pełen emocji, a jego jakość wcale nie odbiega od produkcji TV, także well done dla Marty:) Oleńka jest przesliczna i odrazu widać, że córusia-tatusia:)!

    • Iwona, miło słyszeń Twoją opinię. Olka córeczką tatusia jest, bez dwóch zdań, a well do Marcie przekażę :)

  • Zanim napiszę konkursowy komentarz, muszę napisać: Ale piękny film!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jeden z piękniejszych jakie widziałam :)))

    • Jeden z piękniejszych, mówisz? To bardzo miło to słyszeć :) Dziękuję za opinię i czekam zatem na historię :)

      • Gratulacje dla M. :) Piękne ujęcia.

  • Patrycja Głogowska

    Mam taką historyjkę, która chyba będę opowiadać jeszcze przez najbliższe 50 lat;p
    Mój mąż miał bojowe zadanie posmarować pupę Olci Tormentiolem a buzię, raczki i nóżki kremem z filtrem. Wszytko dokładnie wytłumaczyłam, tatuś ochoczo zabrał się do dzieła. Ja w tym czasie wyszłam lekkim krokiem się ogarniać przed wyjściem. Bo cóż może złego się stać prawda? 😛
    Wracam…patrzę, a przede mną scena jak z horroru:córka drze się w niebogłosy, a tata usilnie wcierać próbuje krem w buzie dziecka. I od progu gderanie męża:
    -Co to za dziadostwo ci wcisnęli w sklepie! Wcale się nie chce wetrzeć, a Olka wrzeszczy jakby ktoś ją ze skóry odzierał!- tata aż sapnął ze złości
    Podchodzę bliżej i co widzę? Moje dziecko jest całe żółte jak Chińczyk jakiś, łącznie z piękną białą sukienką i mężowską białą koszulą. Włos zjeżył mi się na głowie. Wszystko żółte, mąż zdegustowany, Olka cała czerwona ze złości. Otóż mój małżonek pomylił tubki i usilnie kremował dziecko Tormentiolem zamiast kremem z filtrem. Omyłkowo pokręcił wszystko…..A że jeszcze od serca maznął od razu pół tubki to efekt był piorunujący. Dziecko od stóp do głów żółciutkie jak nieboskie stworzenie, szybka kąpiel musiała być. Ubrania do prania. Tego to chyba nie zapomnę nigdy, jak mąż mi z dziecka Chińczyka chciał zrobić…gdyby chociaż Halloween było, to jeszcze może by to przeszło:P Mąż przez dwa dni się potem boczył jak demonstracyjnie ponaklejałam na wszystkich kremach i tubkach wielkimi czarnymi literami (wołami, tak by nawet moja 9 letnia babcia przeczytała;P) napisy do czego służy dany kosmetyk:P

    • Historie z pomylonymi tubkami są tak powszechne, że mogą nudzić, ale za każdym razem jak podobną słyszę to się śmieję :) Twoja jest bardzo dobra i jeszcze to narzekanie męża, że krem się źle wciera i że Cię oszukali taki …typowy się wydaje :)

  • Piękny filmik kolego. Cudowni jesteście. Mama też, bo rozumiem, że to ona dzielnie i ze świetnym efektem trzymała kamerę :) Pisz mi tu szybciutko, jakim sprzętem robiliście ten filmik i w czym go kolorowałeś i obrabiałeś.

    • Dzięki, koleżanko! Film nakręcony aparatem Olympus OMD EM10 z obiektywem M.Zuiko 45 1:1.8. Montaż w Sony Movie Studio – żadnych filtrów, żadnych kolorowanek, po prostu sklejenie scen i dodanie muzyki.

  • Dnia pewnego jak co rano
    szykowałam kąpiel z pianą.
    Ach, to wieczór był, no jasne,
    Myślę sobie: „Zaraz zasnę”.
    Tak się łudzi każda matka,
    lecz z nim zasnąć: to jest gratka!
    Z nim – z kim znaczy? Wnet spytacie
    Oj, pewnie maluchów jeszcze nie macie.
    To powiem Wam jedną rzecz w sekrecie,
    Choć wydaje Wam się, że chcecie,
    pomyślcie o tej całej upaćkanej pościeli,
    do której miało położyć się czyste po kąpieli,
    a zamiast tego krem do ciała leży,
    „Czemu synu?” – pytasz.
    „By nie dostać odleżyn”.
    Całe ciało jest też białe,
    W kremie oczka i nóżki małe,
    Ściana co kiedyś żółta była,
    będzie teraz o tym śniła.
    Taki to robaczek, co stał się kremowy,
    poszedł do kąpieli i potem był jak nowy.
    Czysty i pachnący, zasnął w moich łóżku,
    A mi przyszło kawę pić w jego podnóżku.
    Bo pracowita noc przede mną była,
    Co nie raz mi się będzie śniła.
    Więc miejcie na uwadze, wszystkie szalone chwile,
    których będzie milion, gdy pojawią się, te, no… grzdyle

    ;)))

  • Izabela Szulwic

    Gdy moja córeczka miała 2 miesiące kąpałam ją codziennie i zawsze starannie używałam kosmetyków dziecięcych aby nie podrażnić i nie wysuszyć jej skóry. Pewnego wieczoru chciałam ją szybko wykąpać i położyć spać bo jeszcze miałam masę rzeczy do zrobienia i gdy dziecko już wykąpane położyłam na ręczniku i chciałam zalożyć pampersa wtedy córeczka spojrzała na mnie , delikatnie się uśmiechnęła i zrobiła ogromnąąąąąąąą kupkę:-) Dając mi do zrozumienia ” mamo po co się tak spieszysz przecież to nasze wspólne chwile” i cały rytuał kąpieli zrobiłam jeszcze raz tym razem wolniutko, starannie , nigdzie się nie spiesząć bo pachnące dzecko to uśmiechnięte dziecko:-)

  • Michalina Idczak

    Pielęgnacja ciałka z Oilatum Baby

    jest dla Mamy piękną bajką!

    I to podwójną bajką jako rodzice bliźniaków,

    Stasia i Grzesia mamy ciekawą bajkę.

    Oilatum Baby dba o Dzidzię małą,

    wysmaruje skórkę całą.

    Brzuszek, nosek, rączka, nóżka,

    Oilatum Baby jest jak dobra wróżka.

    I ochroni i ukoi,

    żadnych wyzwań się nie boi.

    Kiedy wiatr i mróz na dworze,

    Oilatum Baby Dzidzi też pomoże.

    Po kąpieli, po basenie,

    kremik ten jest jak marzenie.

    Ciałko miękkie jest, pachnące,

    przede wszystkim nie swędzące.

    Kąpiel, mycie, wycieranie

    to dla mam duże wyzwanie.

    Jednak z Oilatum Baby to się uda,

    ona może zdziałać cuda!

    Co do najzabawniejszej historii z użyciem kosmetyków dzieci to moi synowie jako iż jest ich dwóch takich samych łobuziaków to zaczynają mieć niezłe pomysły – Staś jako iż jest bardziej sprawny przeszedł do brata (Grześ) do łóżeczka i tam dopiero zaczyna się zabawa, mama przekonana że chłopcy śpią (bo nastała niezmienna cisza – oznacza to jakieś kłopoty ) a tam impreza na całego. Mądra mama zostawiła balsam na parapecie i chłopcy skorzystali z okazji i sobie sięgnęli i balsamowanie w łóżeczku trwa na całego. Jeden drugiego smaruje, oklepuje, – ogromną frajdę mieli jak mama weszła do pokoju a moje przerażenie w oczach już nie było takie fajne. Chłopcy już wiedzą co to znaczy odpowiednie nawilżenie.

  • Ula Gizycka

    Mój mąż odkąd tylko sięgam pamięcią był zagorzałym
    przeciwnikiem stosowania kosmetyków i ograniczył ich ilość do niezbędnego
    minimum. Gdy na świecie pojawił się nasz Kacper zaczęliśmy spierać się o to czy
    stosować balsamy i kremy, a jako że maluszek od początku miał bardzo suchą i
    wrażliwą skórę, ja uważałam to za rzecz niezbędną. Natomiast mój mąż był
    całkiem przeciwnego zdania. Spięcia, kłótnie, nieraz i sceny dantejskie (wyrywanie
    sobie z rąk opakowania, „smaruję!”, „nie smaruj go tak!) odgrywające się pod naszym
    dachem doprowadziły do tego, że „mama ma zawsze rację”. Dzięki temu uporaliśmy
    się z suchą skórą naszego maluszka. Mój mąż widząc efekty, postanowił zgłębić
    tajniki pielęgnacji niemowlaków i zaopatrzył Kacpra w małą dermo- aptekę: krem
    do buzi, krem do buzi z filtrem, krem do pupy ( 3 rodzaje) balsam do ciała, balsam
    do opalania z filtrem, wazelina do ust, płyn do kąpieli, żel do kąpieli itd…. W
    pewnym momencie mój syn miał więcej kosmetyków niż ja sama. A że uwielbia się
    bawić tubkami i opakowaniami od kremów, przestawiać je, wkładać do pudełka,
    wykładać – tata sprawił mu tym nie lada radość, tyle nowych zabawek! Doszło
    nawet do sytuacji, w której mój własny mąż zaczął zwracać mi uwagę, iż mam nie
    wsmarowywać kremu tak byle jak, tylko delikatnie wklepywać. Kuriozum! Historia
    może nie śmieszy do łez, ale pokazała mi jak dziecko potrafi wywrócić świat,
    nie tylko kobiety, ale i mężczyzny, do góry nogami, jak z łatwością można dla
    tej małej, drobnej i kruchej istotki przebudować swój system wartości.

    • Mnie jednak rozśmieszyła bardzo, bo może nie startowałem z takiego poziomu negacji potrzeby używania kosmetyków jak Twój mąż, by następnie osiągnąć taki poziom fascynacji jak Twój mąż, ale też Olce zamawiałem takie, jakie sam uważałem za najlepsze.

      • Ula Gizycka

        :)

  • Zabawną sytuacje znam tylko jedną. Teraz mnie śmieszy, wtedy gorzko płakałam. Dostałam od Szalonego w prezencie zestaw Armaniego. Perfumy i żel pod prysznic. Młody taki kochany w dzień Matki powiedział że ma dla mnie niespodziankę. Kupił z tatusiem kwiaty, wrzucił do wanny płatki, nalał gorącej wody z pianką. Było uroczo. Do czasu , kiedy nie zorientowałam się co tak pięknie pachnie i skąd w wannie tyyyle piany….Wykapałam się w Armanim, całym litrze nowiuśkiej odżywki do włosów i dwóch butelkach szamponu…:D
    Się syn postarał jak nic 😉

    • Kochany syn, znajdź drugiego takiego, który się zatroszczy o mamę w równie drogi sposób!

  • mili

    Historia z kosmetykiem w tle… Chyba najbardziej utkwiła mi w pamięci pierwsza samodzielna kąpiel starszej córy. Gdy miała niespełna cztery lata poprosiła bym wyszła z łazienki, bo chciałaby umyć się sama. Targały mną mieszane uczucia: trochę dumy z samodzielności córki z domieszką smutku, że kolejny etap jest za nami i odszedł bezpowrotnie… po kilkunastu minutach nasłuchiwania pod drzwiami w trosce o jej bezpieczeństwo, usłyszałam wyczekiwane: „mamo!”. Weszłam, osuszyłam jej skórę, wklepałam w skórę emulsję, otuliłam szlafrokiem i zabrałam się za rozczesywanie długich włosów mojego szkraba. Niezwykle ciężko było je rozczesać, ale jakoś się udało. Dopiero wieczorem okazało się, że nasz Polutek zużył do mycia włosów całą butelkę… płynu do higieny intymnej. :) Absolutnie nie polecamy, włosy jakby pozbawione blasku 😉

    • Do rąk też nie polecam, też nie dodaje blasku – sam sprawdziłem. A Polutek sobie pofolgowała z całą buteleczką :)

      • mili

        dziękować za kosmetyki :* :) przynajmniej córa nie umyje się płynem do higieny intymnej 😉

  • Gosia

    U nas historia była taka . Matka polka chciała przypodobać się swojemu wtedy 2 letniemu synkowi i postanowiła mu urządzić kąpiel w pianie . Pełna wanna ciepłej wody , plus zabawki kąpielowe.Rozbieram Kacpra i idziemy do łazienki. Nagle ni z gruszki ni z pietruszki on woła , piama nie , piama nie , piama , nie .Cóż było robić , wanna czekała zachęcała do kąpieli więc matka rozebrałą się i wskoczyła do niej. Co nie za bardzo spodobało się Kacprowi. Podchodził , chodził koło wanny i wreszcie po kilku minutach sam się przekonał. Oj ile mieliśmy wtedy radości i zabawy. A możecie sobie tylko wyobrazić ile było po nas sprzątania . A my potem już raz w tygodniu robiliśmy sobie właśnie taka wspólna kąpiel. A teraz po latach ten sam rytuał kąpielowy mamy z moim synkiem Jasiem który 23 lipca skończy 2 latka. Ale on od zawsze uwielbiał kąpiele. Olatum używamy ze względu na początki azs u Jaśka . Z kolei Jasiek wywinął mi numer nie dalej jak w ub tygodniu. Przez nieuwagę zostawiłam na wannie emilient do kapania . Ten stojąc w łazience stał i wylewał wszystko na podłogę o czym przekonałam się biegnąc do łazienki bo ten zawołał że chce siku . Oj kochani matka leżąca koło wanny , nakryta ręcznikiem którym chciała się uchronić przed upadkiem i stojący nade mną i śmiejący się mój synek. I jak tu się gniewać.

    • Gosia

      Rewelacyjny film , zapomniałam napisać:)

    • Historia o szczęściu i upadku :)

      • Gosia

        Oj zdecydowanie tak:)

  • Marlena Pietkiewicz

    Przeczytałam na czym polega konkurs i pomyślałam, że i ja podzielę się naszą zbawną historią z dziecięcym kosmetykiem w tle. Miała ona miejsce jakiś miesiąc temu. Niedzielne popołudnie. Ja okupujaca kuchnię w celu przygotowania rodzinnego obiadku i mąż leżący na łóżku z naszą, wówczas 17-miesieczną córeczką. To, że nasza mała psotnica leżała na łóżku nie było zwykłym przypadkiem. Tak, tak… To był dla moich oczu niezwykle rzadki widok, bo zazwyczaj nasze małe tornado nie uleży i nie usiedzi ani chwili w spokoju. :) Wtedy tata chciał iść na łatwiznę i zsmiast ganiać za córeczką po domu, w celu wiadomym, postanowił ją przekupić i zaczął po odrobince, co jakiś czas nakładać balsam na jej rączki i nóżki. Lenka miała na tym punkcie bzika. Mogłaby godzinami się tak kremować i balsamować. Co jakiś czas słyszałam chichoty i słowa tatusia: „Moja rączulka, a na niej kropulka. Moja nóżeczka, a na niej kropeczka.” I tak kropkował tata balsam na córeczkę, a ona aż piała z radości. Po pewnym czasie zorientowałam się, że już nie słychać moich dwóch skarbów i pomyślałam, że zasnęli. Po jakichś 5 minutach usłyszałam jak mężuś krzyknął: „O matko….!” Wpadłam do pokoju, a on cały w balsamie. Przymknął na chwilę oczy i tak jakoś mu się przysnęło. Obudził się dopiero, gdy balsam wylądował na jego twarzy. Wtedy córcia powiedziała: „Tata smajuj”. Mina męża bezcenna, a ja uśmiałam się do łez. Tak to bywa, jak się chce z córką odpocząć, zamiast za nią ganiać. :) Szkoda tylko, że nie uwieczniłam tej chwili na zdjęciu.

    • Przy małym dziecku lepiej nie zasypiać, stara prawda jak się okazuje nadal aktualna.

  • Filmik położył mnie na łopatki… 😉 jaka to będzie niesamowita pamiątka za 10-20 lat !

    • To prawda, już teraz oglądamy to jak pamiątkę bo młoda tak szybko rośnie :)

  • Krzysztof Stróżyk

    Od narodzin córeczki pomagam i biorę czynny udział w
    pielęgnacji i kąpaniu a bardzo często wyręczam żonę w tej czynności. Uważam, że
    systematyczne kąpanie dziecka przez ojca tworzy między nimi cudowną więź i daje
    dziecku poczucie bezpieczeństwa. :) Na co dzień jestem zapracowany, podczas
    kąpieli „nadrabiam” stracony czas.
    Nasza córeczka od urodzenia zmaga się z AZS,
    dlatego z wielką troską i uwagą musimy dbać o jej skórę. Używamy bardzo wielu
    kosmetyków, by złagodzić skórne dolegliwości.
    Przypominam sobie jedną śmieszną
    historię z użyciem kosmetyków dla dzieci, choć mi wtedy w ogóle do śmiechu
    nie było. Pewnego razu po wykąpaniu córki i przeniesieniu jej do pokoju, gdzie
    zawsze kończymy swój rytuał kąpieli, wziąłem się za nakładanie balsamu, kremu
    i przeróżnych maści. Gdy skończyłem , przypomniałem sobie, że zapomniałem z
    łazienki zabrać ulubioną szczotkę do czesania włosów córki. Nie było mnie w
    pokoju dosłownie 3 minuty. Gdy wróciłem zaciekawiła mnie inaczej ułożona
    pościel. Nie zastanawiałem się jednak nad tym długo, poprawiłem ją szybciutko i
    dokończyłem zabiegi pielęgnacyjne. Ubrałem córkę w piżamkę i położyłem spać. Była bardzo zmęczona więc zasnęła w mgnieniu oka. Gdy przyszedł czas na
    moje położenie się do łóżka, zgasiłem światło i szybciutko wskoczyłem pod
    kołdrę. Jakież było moje zdziwienie gdy pod plecami poczułem coś mokrego.
    Pomyślałem „Boże nie -ona pewnie się tam zesiusiała a ja się w to położyłem” , po
    chwili poczułem coś lepiącego „o nie jeszcze gorzej to pewnie kupka”.
    Wyskoczyłem z łóżka jak z procy, pobiegłem do łazienki, patrzę w lustro i …..odetchnąłem z wielką ulgą- to tylko balsam nawilżający.

    • O właśnie, użyłeś kluczowego słowa – więź.

      • Krzysztof Stróżyk

        Witam!!! Kiedy możemy spodziewać się wyników konkursu?

        • Hej, dzisiaj późnym wieczorem wszystko będzie jasne.

          • Krzysztof Stróżyk

            No to czekamy z wielką niecierpliwością i trzymamy z córką kciuki :)

          • Czyli, że mam nie zawieść Twoje córki? 😉

  • Marta Gie

    Nasza córeczka ma 3 latka i od niedawna jest fanką bycia samodzielną. W toalecie chce być już sama, w łazience sama itd. Staramy się kontrolować tą swobodę jednak raz daliśmy plamę – dosłownie. Mała poszła do łazienki umyć rączki po zabawie na placu zabaw. Zamknęła drzwi , krzyknęła żeby czekać. Ja oczywiście w tym czasie rozbierałam się, układałam porozrzucane buty, chowałam zabawki…słowem ani się obejrzałam a minęło dużo czasu….a mała w łazience…Podeszłam do drzwi, zapukałam…moja córka otworzyła mi z uśmiechem na twarzy i radosnym okrzykiem „niespodzianka!” , a moim oczom ukazała się piękna laurka namalowana na ścianie moim najlepszym kremem do twarzy, kremem nivea z wielkiej puszki i (na całe szczęście jest sprawiedliwość) pianką do golenia męża. Potem razem przez godzinę ponad próbowałam to zmyć ze ścian!

  • Agnieszka Król

    Najlepsze takie historie to są z moim mężem w roli głównej :-)
    Nie raz powstrzymywałam się od komentarza czy przed wybuchem śmiechu :-)
    Ale mężowi wcale nie było do śmiechu :-)
    To że kilka razy zapiął pampersa tyłem na przód,pomylił oliwkę z innym kosmetykiem :-)
    A najbardziej to nie mógł zapamiętać który kosmetyk do ciała,do kąpieli czy włosów :-)
    Po co tego tyle-nie raz się złościł :-)
    Nie raz nasz synek został nasmarowany kremem na odparzenia,a włosy miał”umyte”w płynie do kąpieli.
    Ja zawsze z wyrzutem-to nie przeczytałeś?
    A mąż zawsze czym bardziej chciał mi pokazać,że dziś nic nie pomyli to trach-znów krem na odparzenia zamiast balsamu :-)
    Ale bardzo cenię jego starania :-)
    To nic że coś pomyli,grunt że chce zajmować się synkiem :-)

  • Izabela Kurzątkowska

    Świetny ten film 😉
    Nasza historia wydarzyła się w sumie niedawno. Jasiek (10 miesięcy) ma już na swoim koncie kilka ząbków, ale górna lewa dwójka wyjątkowo mu dokucza. Dlatego też kiedy śpi często się budzi z płaczem. Pewnego dnia tak właśnie było. Oglądaliśmy sobie film i maluch zaczął płakać. Byłam wtedy jakoś wyjątkowo zmęczona poprosiłam więc męża, żeby do niego poszedł. Po około 20 minutach głuchej ciszy zaczęłam się zastanawiać co jest grane. Jasio niby nie płacze, ale czemu mój mąż nie wraca z pokoju. Oczywiście jak każda kobieta „wszystkowiedzącalepiej” musiałam do nich zajrzeć. I zamarłam… Jeden z nich rzeczywiście spał, ale to wcale nie był nasz syn, tylko tatuś. A Jasiek za to siedział przeszczęśliwy na kanapie i zajadał się Sudocremem, który sprytnie otworzył swoimi kilkoma ząbkami. Nigdy nie zapomnę widoku jego wysmarowanej buźki, rączek i oczywiście całej piżamy łącznie z pościelą. Jego radość była nie do opisania! Nie dość że uspał tatę, to jeszcze sam się nasmarował kremem. Powinnam być dumna, że mam takiego zaradnego synka :-)

    • Kolejna historia, w której tata się popisał, choć w tej mały popisał się bardziej :)

  • Krzysztof Stróżyk

    Dziękujemy i gratulacje dla pozostałych zwycięzców!!!

  • Dziękuje 😉 Gratulujemy wszystkim. Najważniejsze i tak są nasze dzieci.

  • Izabela Kurzątkowska

    Bardzo dziękuję 😉

  • imammi

    Bliskosc rodzicow z dziecmi jest bardzo wazna, a bliskosc ojca z corka tym bardziej. Pozwala ona na budowanie pewnosci siebie u dziecka, poczucia akceptacji ale i pewnosci w wyrazeniu siebie samego. Sama nigdy nie przezylam takiej bliskosci z ojcem. Moj tata do dzisiaj mawia, ze dziecko zawsze jest o „poziom” nizej (mysle, ze moze jest to wynikiem „starej” szkoly wychowawczej, a moze sie myle?). Dlatego kiedy teraz obserwuje z jaka miloscia, troska i szacunkiem moj maz zajmuje sie naszym 1,5 rocznym synkiem, jestem szczesliwa ze chociaz w taki sposob dowiaduje sie jak to jest byc blisko z tata. Swietny filmik, super blog.
    P.S. przepraszam za brak znakow diakrytycznych.

  • Marek Dacewicz

    Jestem tu nowy i chciałem Ci podziękować za ten tekst!!!!!Po prostu dziękuje.

    • Witaj na pokładzie. Twój komentarz sprawił mi dużą frajdę.

      • Marek Dacewicz

        Liczę na to, że moja córa będzie miała więcej frajdy z mojej obecności po przeczytania Twoich tekstów. :)

Type your search keyword, and press enter to search