Tato, wziąłeś dużo pieniążków? – zapytała Olka gdy wychodziliśmy po zakupy. Tak – odpowiedziałem pochopnie. To dobrze – powiedziała – bo w tym sklepie jest dużo zabawek, ale można je kupić tylko, gdy ma się dużo pieniążków. Poczułem jak pułapka się zatrzaskuje.

Menu & Search

Technika drugiego kurczaka

fathersday_technika_drugiego_kurczaka4

Nie oglądamy telewizji bo wyłączyli nam prąd w telewizorze. Omijamy dzięki temu bajki głupie i mające negatywny wpływ na naszą Olkę. Nie oznacza to jednak, że wcale nie oglądamy bajek. Czasem oglądamy je leżąc na dywanie i wpatrując się w sufit. Takie bajki jednak także potrafią przestraszyć.

Kino domowe

Zobacz Olu, czy tam jest malutki piesek? – pytaniem pokazując palcem przestrzeń na prawo od lampy. – Taak! – przytakuje Ola! O, co on robi? Czy on robi siusiu?! – kontynuuję (humor fekalny jest na pewnym etapie rozwoju najzabawniejszy). A widzisz tego kotka? – pytam rozbawioną Olkę. – Tak, widzę – potwierdza Olka z uśmiechem. I co jeszcze widzisz? – pytam. Konika! – A co robi ten konik?Konik robi kuuupkę! – odpowiada Olka i śmiejemy się w najlepsze. Olu, zobacz, tam też jest mały dinozaur! – pokazuję palcem na suficie i kątem oka widzę, jak uśmiech Olki znika w sekundę z jej twarzy, ona sama podnosi się szybko z dywanu i biegnie do M. na kanapę. Siada obok niej po turecku i z poważną miną oznajmia: ja się boję dinozaura!

Technika drugiego kurczaka

Jestem zaskoczony ale też rozbawiony sytuacją więc staram się poradzić z lękiem Olki przy pomocy „techniki drugiego kurczaka” (zasady techniki wyjaśniam w kolejnym akapicie): Olu, spójrz na mnie. Czy widzisz żebym ja się bał tego dinozaura?Tata się nie boi, Ola się boi! – odpowiada moja mądra córka tym samym skutecznie radząc sobie z moją techniką. Poddaję się, z dinozaurem nie wygram, tym bardziej, że według Olki nie potrafię go nawet namalować.

Technikę „drugiego kurczaka” wymyślił Lawrence J. Cohen i opisał ją w książce „Nie strach się bać”. Gdy był dzieckiem hodował kurczaki. Zauważył on, że kurczak, który czuje się zagrożony udaje martwego. Gdy widzi w dodatku innego kurczaka, który także udaje martwego w obliczu niebezpieczeństwa, jego udawanie trwa jeszcze dłużej. Gdy udając martwego widzi jednak drugiego kurczaka, który nie dostrzegając niebezpieczeństwa, martwego nie udaje, to udawanie naszego kurczaka trwa znacznie krócej.

Innymi słowy – dziecko, które widzi, że rodzic się nie boi znacznie łatwiej przezwycięża swój lęk. I na odwrót – gdy dziecko widzi lęk rodzica samo łatwiej temu lękowi się poddaje. Lęk jest zaraźliwy. Na szczęście odwaga także.

Nad opanowaniem tej techniki jeszcze pracuję. Czego boją się Wasze dzieci i jak sobie radzicie lub nie radzicie z tym lękiem?

  • Much się boi. I wszystkiego co małe i latające. I jeszcze pajęczyny nawet jeśli w pobliżu pająków brak :)
    Śmieszne to troche, szczególnie, że nie idzie wytłumaczyć, że nie ma się czego bać.

    • Tak to już jest ze strachami. U nas Olka much się boi ale jednocześnie bije je aż miło. Takie fobie niemal każdy ma :)

  • Aga z www.makeonewish.pl

    Maja się boi odkurzacza i wszelkich hałasów np przejeżdżającej obok nas (podczas speceru) koparki, śmieciarki, ciężarówki. Dziwne to jest dla mnie bo od urodzenia zna te dźwięki, nie pojawiły się nagle. Wczesniej jej nie przeszkadzały, nawet przy nich spała. teraz się boi, zasłania uszka i kurczy się w sobie.. smutny widok. Staram się wtedy po prostu jej tłumaczyć, że nic jej nie grozi, że jestem obok, a hałas zaraz minie.

  • Najmłodszy nie boi się już odkurzacza. Do wyeliminowania została nam jeszcze pralka :-)

    • U nas widoczny strach przed odkurzaczem ustępuje chęci odkurzania – przestraszona trochę ale odkurza :)

  • Nie odpowiem na pytanie, bo nie :)

    Jednak swoje trzy grosze spróbuję dorzucić.
    Nie ma nic złego w lękach, a jest wiele dobrego w świadomości lęków naszych piskląt. Rodzic jest lepszy, jeżeli wie, zna te lęki i pomaga im sobie z nimi radzić. Choćby przy pomocy techniki drugiego kurczaka.

    Fajnie się bawicie z tym sufitem i bez prądu. Nam zdarza się w taki sposób czytać książki, głównie z tą najmłodszą panną. Obrazki stają się zaczynem do wymyślenia kolejnej historii.
    Wyobraźnia jest wspaniałym narzędziem, wspaniałym.

  • Moja wilka – pieprzony Czerwony Kapturek! Na razie sobie nie radzimy, tzn. tłumaczę tłumaczę ale na razie jakaś taka obawa silniejsza/

    • Ja nadal mam uraz to „Z popielnika na Wojtusia…” – czasami się tego nie przeskoczy.

      • Kurcze, rzeczywiście tam są ‚mocne’ wątki. I pomyśleć, że setki razy ‚śpiewałem’ jako ‚usypiankę’ na koniec dnia …

  • Mój Syn boi się balonów wypełnionych helem – zwłaszcza w liczbie mnogiej bujających się pod wpływem wiatru… Jak sięgam pamięcią sama też ich nie lubiłam 😛

  • Antek boi się ciemności, ma to po mamie. Nie potrafię przezwyciężyć tego lęku…ta cholerna wyobraźnia.

  • Moja córka bała się gumowych rękawiczek. Jak miała rok z hakiem wgramolila sie na fotel dentystyczny z zamiarem pokazania ząbków (takie pierwsze oswajanie ze stomatologiem). Wszystko było super, dopóki pani stomatolog nie zaczęła nakładać rękawiczek :-p

Type your search keyword, and press enter to search