Świat jest pełen zakrętów, w które źle wchodzimy, a świat rodziców jest jakby tych zakrętów pełniejszy. Wczoraj nasz Tymcio boleśnie przekonał się o tym, o czym jego starsza siostra wie od dawna, że rodzice dzielą się na tych, którzy choć raz uderzyli główka dziecka o framugę drzwi, i na …kłamców.

Menu & Search

Miłość w czasach przedszkolnych

fathersdaypl_milosc

Tuż przed snem rozmawiamy. Ola chce być dorosła. Teraz jest przedszkolakiem, później będzie uczniem, a później dorosłym. A później będę miała córeczkę!

 

A kto będzie tatusiem twojej córeczki? – pytamy. Ola wskazuje na mnie. Ja Olu nie mogę być tatusiem twojej córeczki, ale będę jej dziadziem – wyjaśniam. Tatusiem może być ktoś, kogo pokochasz, ktoś, kto będzie twoim przyjacielem – dodaje M.

 

Nie wiem, kto będzie tatusiem – mówi po chwili zastanowienia Ola. Jak dotąd ani słowa o Kubie. Czekaliśmy na wzmiankę o nim, ale cisza. Kuba, od którego zaczynają się wszystkie opowieści o przedszkolu (Olu, z kim się dzisiaj bawiłaś? – Z Kubą i resztą pszczółek!), który najczęsciej siedzi obok Oli na zdjęciach nie jest rozważany. Więc może to miłość nie odwzajemniona?

 

Wyjaśniamy Oli jak wszystko odbyło się w naszym przypadku. Ola nie bardzo rozumie, jak to możliwe, że jej rodzice się kiedyś nawet nie znali. Mówimy o poznaniu, o przyjaźni, i miłości. A potem urodziłaś nam się ty, Olu i teraz jesteśmy rodziną. I ty kiedyś założysz rodzinę, jak tylko spotkasz chłopca, który będzie twoim przyjacielem i którego pokochasz – wyjaśnia M. Już mam dodać, że to dopiero za dwadzieścia pięć lat gdy Olka nagle uradowana zauważa: Ale przecież Kuba jest moim przyjacielem!

 

A jednak! Reagujemy śmiechem, ale Ola nie wie, czemu się śmiejemy. No dobrze, rozmowa jest poważna, poważny jest temat więc trzeba do tego podejść poważnie. Być może kiedyś pokochasz Kubę i jak będziecie dorośli, to będziecie mieli córeczkę – mówię całkiem poważnie.

 

A potem zamieszkacie razem w jednym domu – dodajemy. Oli jednak wszystko się komplikuje bo ze smutkiem zauważa, że być może Kuba nie będzie chciał z nią zamieszkać, bo jak mówi: Kuba ma już swój dom. Nagle jej plany legną w gruzach więc wyjaśniamy. Olu, gdy się pokochacie, to wyprowadzisz się od nas, a Kuba wyprowadzi się od swoich rodziców i zamieszkacie razem. To będzie wtedy wasz wspólny dom, a my będziemy was odwiedzać.

 

Ola szybko smutnieje i wciśnieta w poduszkę rzuca ze szklistymi oczami: Nie chcę mieć córeczki!. Czy ty nie chcesz się od nas wyprowadzać? – pyta ze zrozumieniem M. Widzimy tylko przytakującą Olę, więc zapewniamy: Olu, tu jest twój i nasz dom, jeżeli nie chcesz, to możesz z nami mieszkać na zawsze. Jesteśmy rodziną, ja, mama, ty i Tymek. Będziemy razem mieszkali tak długo, jak tylko zechcesz – uspokojam Olę, skutecznie jak się okazuje. Zresztą, Kuba może zamieszkać z nami – dodaję.  Jutro zapytam Kubę – mówi już uśmiechnięta Ola – czy chce ze mną zamieszkać! Wybuchamy śmiechem ale szybko się uspokajamy i nadal jesteśmy poważni. Poważny temat, poważne emocje.

 

Ola jednak nie zapytała Kuby, a przynajmniej nic o tym nie wiemy. Ma dopiero 3,5 roku. To pierwsza poważna rozmowa o miłości, albo przynajmniej o przyjaźni. W przedszkolu jednak to przecież to samo.  

Type your search keyword, and press enter to search